Kiedy wybuchło powstanie listopadowe, Aleksander Puszkin, tak podobno przychylny Polsce, ten, który w odzie „Wolność” z 1817 r. pragnął „wolności śpiewać chwałę/z królewską zbrodnią stoczyć bój”, całym sercem był za zdławieniem zrywu niepodległościowego Polaków. W liście do swojej przyjaciółki Jelizawiety Chitrowo, córki księcia Goleniszczewa-Kutuzowa pisał: „Jestem całkowicie wstrząśnięty wieścią o polskim powstaniu. Tak więc nasi odwieczni wrogowie zostaną ostatecznie zniszczeni (...). My możemy jedynie żałować Polaków. Jesteśmy zbyt silni, żeby ich nienawidzić, wojna, która się zaczyna, będzie wojną do wyniszczenia. W każdym razie powinna taką być. Miłość do ojczyzny zawsze była w duszy Polaka uczuciem beznadziejnie-ponurym. Proszę przypomnieć ich poetę Mickiewicza.” 

Gdy Puszkin dowiedział się, że Warszawa upadła, stwierdził: „Znowu zajęliśmy przysługującą nam pozycję, której nie powinniśmy byli tracić.” Jakby tego było mało, napisał wiersz „Oszczercom Rosji”, w którym przestrzega przed umiędzynarodowieniem sprawy polskiej. Kiedy część Europy wystąpiła przeciwko temu, w jaki sposób Rosjanie potraktowali walczących o wolność Polaków, Puszkin w swoim wierszu sprzymierzeńcom polskich powstańców zadaje pytanie: „O co ten krzyk, trybuni ludu?” Przekonuje, że odwieczne spory pomiędzy „chełpliwym Lachem a wiernym Rusem” to sprawa wewnętrzna, a jakąkolwiek krytykę Rosji traktuje jako przejaw nienawiści do narodu rosyjskiego. Jednocześnie w swoim wierszu nie pozostawia złudzeń co do tego, jaki los spotka tych, którzy będą mieli czelność obrażać Rosję – wtedy „wstanie szczeciną połyskującą rosyjska ziemia.” 

Wrogość Aleksandra Puszkina wobec niepodległościowych dążeń Polaków z czasem ukryto i zamieniono na jego miłość do Polski walczącej z caratem, a z jego znajomości z Adamem Mickiewiczem uczyniono przykład potwierdzający bliskość narodu rosyjskiego i polskiego, bratnie związki istniejące pomiędzy Rosjanami i Polakami. Niejednokrotnie „przyjaźni” łączącej autora „Eugeniusza Onegina” i autora „Pana Tadeusza” nadawano symboliczny sens, widząc w niej piękno. Ale tak naprawdę jej piękno było iluzoryczne, nie miało chyba wiele wspólnego z rzeczywistością.